Londyńska lekcja dla Stawów Raszyńskich * London Lesson for Raszyn Ponds
Jak mądrze łączyć miasto z dziką przyrodą
Kilka dni temu miałem okazję odwiedzić WWT London Wetland Centre – miejsce, które jeszcze w 2023 roku również odwiedził kolega Wojtek Rogowski. Postanowiłem sprawdzić je osobiście i uzupełnić jego relację o kilka własnych spostrzeżeń. I wcale nie żałuję. Sama wizyta w tym miejscu, poczucie jego klimatu oraz szansa nawiązania kontaktów z zarządcami naładowały mnie sporą dawką energii do kolejnej pracy dla naszego Rezerwatu.
W wyprawie do Londynu towarzyszyła mi córka, która ku mojemu zadowoleniu bardzo doceniła wizytę w rezerwacie. Po weekendzie na ruchliwych ulicach Londynu, w zgiełku ogromnej metropolii, dobrze wpasowało się luźniejsze przedpołudnie. Nie ukrywam jednak, że skuteczną zachętą była obietnica późniejszych zakupów w pobliskim centrum handlowym Westfield London. Ta sytuacja nasunęła mi zresztą ciekawą refleksję: to doskonała analogia do naszego rezerwatu w Falentach i sąsiadującego z nim CH Janki. Przykład z Londynu dobitnie pokazuje, że bliskość ogromnej infrastruktury miejskiej i cennego przyrodniczo obszaru wcale nie musi oznaczać konfliktu.

Cud w sercu metropolii
Warto pamiętać, że ten tętniący życiem obszar to ewenement na skalę europejską – powstał na terenie dawnych zbiorników retencyjnych w gęsto zabudowanym mieście. To mistrzowski przykład renaturalizacji, czyli wielkiego powrotu dzikiej przyrody na obszary, które wcześniej zostały całkowicie zawłaszczone przez człowieka. Zamiast budować tu kolejne osiedla czy obiekty komercyjne, podjęto gigantyczny wysiłek odtworzenia pierwotnych, naturalnych siedlisk wodno-błotnych. Rozkruszono beton, uformowano na nowo urozmaicone linie brzegowe, posadzono tysiące roślin i pozwolono naturze ponownie przejąć kontrolę.
Ten proces udowadnia, że zniszczone ekosystemy można z powodzeniem odbudować, zapraszając ptaki i inną faunę z powrotem do miasta. Ogromnym orędownikiem tego ambitnego projektu od samego początku był sir David Attenborough (który niedawno świętował swoje setne urodziny!), słusznie nazywając to zrewitalizowane miejsce „cudem w sercu Londynu”.

Podczas zwiedzania miałem przyjemność porozmawiać z osobami zarządzającymi tym terenem: Adamem Salmonem, który pełni funkcję Menedżera Rezerwatu od momentu jego otwarcia, oraz Dyrektorką Generalną Rezerwatu, Alexią Hollinshead. Wymieniliśmy się doświadczeniami, a ja opowiedziałem im o wyzwaniach, przed jakimi stoją Stawy Raszyńskie – o skomplikowanej sytuacji wodnej, rosnącym naporze ludzi oraz presji okolicznej zabudowy.

Edukacja zamiast zakazów: Przykład spacerów z psami
Okazuje się, że Londyn doskonale zna te problemy. Niezwykle inspirujące jest ich podejście do rozwiązywania konfliktów w przestrzeni publicznej. Z oczywistych względów – aby nie płoszyć ptaków – na teren parku nie można wchodzić z psami. Zamiast jednak zrażać do siebie właścicieli czworonogów, zarządcy postawili na edukację i współpracę. Najpierw wyznaczyli alternatywne, atrakcyjne obszary i trasy spacerowe w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu, a następnie zaczęli organizować tam wspólne spacery dla lokalnej społeczności. To mądre, miękkie zarządzanie ruchem, które przynosi świetne rezultaty bez eskalacji napięć.
Mądre strefowanie i imponująca infrastruktura
Kluczem do sukcesu londyńskiego centrum jest również precyzyjne rozplanowanie przestrzeni. Obiekt jest rewelacyjnie przygotowany na wizyty grup szkolnych i oferuje zróżnicowane formy spędzania czasu, ale wszystkie te aktywności zlokalizowano na obrzeżach głównego obszaru. Dzięki temu ptaki mają zapewniony absolutny spokój w swoich siedliskach.

Niezatarte wrażenie robi infrastruktura obserwacyjna. Zrobiłem kilka zdjęć z wieży, które świetnie pokazują ten mechanizm: odwiedzający – w tym liczni seniorzy – mogą w suchych, komfortowych warunkach podglądać życie rezerwatu. Przeszklone, podwyższone czatownie pozwalają cieszyć się widokiem dzikiej natury z idealnej perspektywy, gwarantując jednocześnie stuprocentową dyskrecję, by nie niepokoić zwierząt.


Troska, którą widać na każdym kroku
Ostatnim elementem, który mocno rzucił mi się w oczy, jest niezwykłe zaangażowanie w bieżące utrzymanie terenu. Imponująca liczba pracowników nieustannie dba o ten obszar – podczas spaceru co chwila mijałem osoby porządkujące ścieżki, doglądające pięknych roślinnych rabat czy przygotowujące nowe inicjatywy edukacyjne, takie jak chociażby pokazowy ogród deszczowy.

WWT London Wetland Centre to solidny dowód na to, że przy odpowiednim zarządzaniu, konsekwentnej edukacji i przemyślanej infrastrukturze, da się z powodzeniem chronić dziką przyrodę, udostępniając ją jednocześnie mieszkańcom. To model, z którego Stawy Raszyńskie z pewnością mogą i powinny czerpać pełnymi garściami.

