IMG_0961bw

Drzewa umierają stojąc * The Farewell

Padł jak stał. Pod naporem wiatru ostatniej burzy.

Okazały jesion wyniosły od ponad 150 lat rosnący pokornie w szpalerze przy alei Hrabskiej.

Padł niemy świadek naszej historii.

Widział tutejszych chłopów mozolnie formujących stawy i groble.

Widział pierwsze połowy ryb w falenckim stawie.

Widział wracający z Warszawy powóz hrabiego Przeżdzieckiego.

Widział Wojciecha Kossaka szukającego pejzaży bitwy.

Słyszał wybuchy niemieckiej i rosyjskiej artylerii.

Widział niemiecką administrację majątku.

Widział pierwszy w Falentach automobil hrabiny Marii Amalii Przeździeckiej.

Widział Konstantego Abakanowicza konno doglądającego majątku.

Widział zakochanych Barbarę i Remigiusza jadących do babci po błogosławieństwo.

Widział Tatrę adiutanta marszałka Piłsudskiego.

Widział chłopów wracających ze żniw. I puchate fury siana.

Widział pochód kolędników do dworu w Pęcicach.

Widział niemieckich generałów Wehrmachtu jadących radzić, jak pokonać opór Warszawy.

Widział rzesze z tobołami zmierzające na wschód.

Słyszał modlitwy Żydów brukujących pod lufami aleję do dworu.

Widział rozlokowanych w namiotach poranionych żołnierzy węgierskiej armii wycofanych z frontu pod Stalingradem.

Widział razwitkę NKWD zmierzającą do pałacu.

Widział delegację PKWN z Józefem Cyrankiewiczem.

Widział „krwawego Józka” gen. Jóżwiaka, którego oddelegowano do kierowania szkoleniami NIK w Falentach.

Widział przedwojennych naukowców, którym przydzielono pałac na siedzibę instytutu.

Widywał pielgrzymów na Jasną Górę.

Zapamiętał zapach pierwszego miejskiego autobusu.

Widział rozbiórki dworskich budynków w czynie społecznym.

Widział Magdalenę Abakanowicz wracającą do miejsca urodzenia.

Widział uczących się rolników.

Widział pana Warmuza zakładającego pierwsze centrum konferencyjne.

Dawał cień skradającym się ornitologom z z teleobiektywami.

Widział prof. Balcerowicza spacerującego aleją w przerwie konferencji.

Widział ekipę kręcącą filmy.

Widział pana Kaczyńskiego, jak dojeżdżał na zjazd swojej partii.

Zaniepokoiły go wykopy pod oświetlenie uliczne i poszerzenie jezdni.

Widział tę rzekę samochodów codziennie.

Widział falenckie „Dziady”.

Kibicował małym zawodnikom Biegu dla Rezerwatu.

Cieszył się na nadchodzący deszcz, bo tak sucho.

Padł jak stał.

Żeby nie zrobić większego kłopotu, padł koroną do stawu.

R.I.P.

 

Wojciech Rogowski

IMG_0961